O mnie

Dwóch facetów, dwa różne podejścia do sprawy, jeden temat - gotowanie

czwartek, 28 lutego 2013

Piekielne ciecierzycowe curry domowe

         Nie żywim się ino padliną. Warzywka i dania bez mięsne też  są nam bliskie. Tak jak bliscy są ludzie którzy, w imię różnych ideałów, rezygnują z tego z czego my nie potrafimy. Cóż tak nasza słabość. No ale dla tych, co w silnej woli wytrwać potrafią, poniższe jedzonko. A hołduje on starej odwiecznej zasadzie : " Z ogniem wejdę, z ogniem wyjdę" 

Zapraszamy na : Piekielne curry z ciecierzycy 

Składniki:

2 puszki ciecierzycy ( opcja leniwi ) lub 500 g świeżej ( dla masochistów )
Puszka pomidorów krojonych
80 ml mleka kokosowego 
180 ml śmietany 18 %
cytryna - 1 łyżka
imbir świeży - 1 łyżka
kmin - 1 łyżeczka
pieprz w ziarnach - 1 łyżeczka
1,5 łyżeczki kurkumy
4 ząbki czosnku 
suszona papryczka  chili w strączku - do smaku
sól do smaku
oliwa 
Tortille Warps



Przygotowanie 

Ścieramy skórkę z cytryny i świeży imbir do moździerza


Dodajemy kmin, pieprz, kurkumę,posiekaną chili i  wciskamy czosnek. Ugniatamy to wszystko w celu otrzymania jednolitej masy.


Na patelni rozgrzewamy oliwę, przesmażamy zawartość moździerza do momentu wyczucia intensywnego zapachu i dodajemy pomidory.


Jak pomidory prawie się rozpadną, dodajemy mleczko kokosowe i śmietanę (delikatnie). 
Całość podgrzewamy i dodajemy odsączoną ciecierzycę.


Podgrzewamy parę minut, solimy na smak i finito.
Podajemy posypane świeżą kolendrą z ciepłymi Warpsami  przełożonymi np. cienkimi płatkami koziego sera.
Efekt poniżej:


Dla masochistów - Świeżą cicierzycę dzień wcześniej namaczamy i następnego dnia gotujemy do miękkości.
Życzymy smacznego
P.s - Miu miu dla ciebie bez czosnku 

Prozak z kurczaka w sosie tropikalnym


                   Jak bonie donie narzekamy. I to na cały etat, a może dwa. Jest to chyba integralny składnik natury Polaka. Jak ciepło to za ciepło, mogłoby być zimniej . Ale jak zimno to za zimno, troszkę ciepła nie zaszkodziłoby. Poza pogodą tyczy się to niemal wszystkiego: pór roku, pracy,ludzi, szybkości, wolności, seksu i wielu wielu innych. I jeszcze ta zazdrość: bo on na pewno ma lepiej. Nigdy nie będziesz w stanie usłyszeć
- "Popatrz Jolu. Tyszkowie z góry samochód zmienili . Fajnie, większy, ich jest sporo, będzie wygodniej"
Zapomnij:
- " Jolka patrz gdzie ten stary Tyszko kradnie że auta zmienia, złodziej pie.....ny" no i oczywiście "czemu nam nie da".
Przykre ale prawdziwe.
Następny temat.  Poślij komuś na ulicy uśmiech, bądź życz smacznego, toś albo pedał , albo zboczeniec albo " wy...ać ci". Troszkę więcej życzliwości nikomu by nie zaszkodziło. Innymi słowy "poluzuj tam gdzie cie ciśnie, hej". 
            My postaramy się życzliwość tą wprowadzać od kuchni. Stąd przepis rodem z Karaibów, autorstwa nie zastąpionego w kuchennym fusion Damianka, o wdzięcznej nazwie :

Prozak z kurczaka w sosie tropikalnym

Skladniki:
Średniej wielkości pierś z kurczaka
6 kiwi
3 banany
Łyżeczka płatków chili
Dobra łyżka cukru
5 łyżek oliwy z oliwek
Sól do smaku
Ryż może być ciemny - taki tutaj został użyty
150 ml mleczka kokosowego jak nie macie może być zwykłe mleko

Przygotowanie:

 Piersi myjemy i kroimy w kwadraciki wkładamy na rozgrzaną patelnie z oliwą. Kiwi i banany kroimy na drobno tak jak widać na zdjęciu.


Kiedy mięso jest już podsmażone dodajemy kiwi i banany i smażymy do momentu uzyskania delikatnej konsystencji marmolady oczywiście cały czas mieszając aby nie przywarło.


 Następnie dodajemy chili , mleko , cukier i sól.


Wszystko gotujemy ok. 5 min i gotowe
Efekt poniżej:

Sposobu gotowania ryżu chyba nie trzeba wam podawać. To czerwone na ryżu to granat, ale przystrajanie potraw zostawiamy inwencji twórczej gotującego.
Smaczneg

Odlotowe fusilli krewetkowe

Panie i Panowie dziś bez zbędnego nawijania makaronu na uszy, pie....enia i innych mecyji. Przepis tak dobry, że broni się sam ( jak Saleta przed Gołotą ). Proponujemy fuzję smaku, doprawioną niewielkim wysilkiem, czasem i kosztami. Zatem :
Fusilli z krewetkami

Skladniki:
250g krewetek
2 limonki
Melon
Cukinia
Sól, pieprz
1-2 łyżki cukru
Oliwa z oliwek
150ml śmietany 18%
Fusilli

Przygotowanie:
Cukinie kroimy jak na zdjęciu.


Kładziemy na rozgrzaną oliwę przysmażamy.

Delikatnie dokładamy pokrojonego w kostkę melona, ale tylko ½, bo druga połówka zostaje do dekoracji .Czekamy, aż melon się rozpuści. Następnie dolewamy sok z dwóch limonek oraz wkładamy wcześniej ściętą skórkę. Sól, pieprz, cukier według gustu. Wszystko zalewamy śmietaną i na koniec dodajemy krewetki. Krewetki gotujemy max 5 min ponieważ nie chcemy aby były twarde. Dlatego dodajem je na koniec. 
Przepis na gotowanie fusilli znajdziecie na paczce makaronu, nie będziemy pisać jaki makaron jest najlepszy bo nam jeszcze nikt za to nie płaci  :-) .

Efekt końcowy:

 Smacznego

czwartek, 21 lutego 2013

Niedzielno-południowy antyschab

            Ta niedziela to niezłe licho. Dzień kompletnie pozbawiony wyobraźni. A o empatii i współczuciu, to w ogóle mowy nie ma. Jak człowiek słyszy w telewizji, że chwała bohaterom długich nocy, to co? To bierze to sobie do serca, niezgorszym być od innych. Męstwu dać się wyżyć w nierównej walce z piekielnym rodzeństwem  ( tł.: Sobota i Piątek ). A potem niestety, jedynie tupot białych mew gości w małżowinie.  
             No ale skąd mewy w mieście bez żadnego logicznego akwenu wodnego? A no bo to nie mewy.. To sąsiadka z góry katuje tłuczkiem schab na obiad, no bo niedziela przecie. I rosół do tego, i kapusta i ziemniaki. I schemat ten w milionach polskich domów, no bo niedziela przecie.
            Oczywiście męża przy twórczym procesie powstawania tego standardu nie uświadczysz. Bo stary z Puffim na spacerku. Rozumiecie. Bar „Waldek”, naprzeciwko wejścia poręcz, a przy poręczy, tak co 40 cm przywiązany piesek. Ale zwierzęta cechuje większe od niedzieli zrozumienie dla bohaterów długich nocy. Pamcio walnie na szybko wiśniową lornetkę z piątką pepsi tzw. zestaw. (Przepis na zestaw : 2 x 50 ml. Wiśniówka Lubelska + 1 x 50 ml. Pepsi ). I już łagodniejszy, zrobi z dwa kółka dookoła ośki. Potem  szybko na chatę zjeść standard, drapnąć jajko, skrytykować telewizor i hopla w objęcia Morfeusza.  
             A Damianek któregoś popołudnia powiedział dość. Za oknami śnieg, a w głowie słoneczno-włochate myśli. Takie troszkę południowe. Więc i takie danie. A, że schab też jest, ale nie taki standardowy to nazwijmy go na przekór.  
Zapraszamy na: Niedzielno-południowy antyschab.

Składniki

Dwa kotlety schabowe z kością
4-6 pomidorów na gałązkach
4 łyżki oliwy z oliwek
10 czarnych oliwek
½ cytryny
1 mała suszona papryczka chili
1 płaska łyżka miodu
1 płaska łyżka ziół prowansalskich
3 marchewki
1 ziemniak
1 łyżka śmietany 12%
200 ml czerwonego półwytrawnego wina
½ łyżeczki płatków chili
Sól, pieprz do smaku
½ łyżki mąki

Przygotowanie mięsa:

Ucięte dwa kotlety razem z kością posypujemy solą, pieprzem i cukrem (cukru tyle co soli). Do garnka wlewamy oliwę, przyprawione kotlety wkładamy na rozgrzaną oliwę. Przed włożeniem kotletów ścinamy skórkę z cytryny (nie wiem jak się nazywa przyrząd do zdrapywania skórki z cytryny). Po zdrapaniu, połówkę cytryny kroimy w bardzo cieniutkie plasterki.


  Po pierwszym zarumienieniu mięsa, wrzucamy cytrynę, oliwki,  i skórkę z cytryny, aby na gorącym tłuszczu wydobyć z nich jak najwięcej aromatu. Kiedy wszystko ładnie się przysmaży, zalewamy to czerwonym winem, dodajemy miód i zioła prowansalskie, można wlać trochę wody z oliwek. Tak przygotowane mięso dusimy 15 min. Pod przykryciem, po czym zdejmujemy pokrywkę i gotujemy do momentu, kiedy sos zacznie gęstnieć i delikatnie się karmelizować.


Wyjmujemy mięso  na talerz, zawartość sosu kadzimy na mięso i delikatnie polewamy sosem.

Przygotowanie puree z marchewki:
 
Trzy duże marchewki gotujemy razem z ziemniakiem (posolić). Po ugotowaniu odcedzamy, dodajemy śmietanę, mąkę i płatki chili. Wszystko miksujemy blenderem, tak aby uzyskać konsystencję puree. Ususzoną papryczkę chili kroimy w kawałki i delikatnie przysmażamy na oliwie (można to zrobić przed smażeniem mięsa) – ma to bardziej walory ozdobne, niż smakowe.


Przygotowanie pomidorów :

Pomidory na gałązce skrapiamy dużą ilością wody, wkładamy do nagrzanego piekarnika o temp. 200 stopni, pieczemy około 15-20 minut.

Efekt końcowy poniżej: (ps. cały czas je..ny aparat)


Życzymy smacznego.

sobota, 16 lutego 2013

Deser - brzoskwiniowa pupa z truskawkowym bikini :)

                Piekielny czas. Nigdy nie można się z nim dogadać. W najbardziej potrzebnej chwili zawsze jest go nie tak. Za mało gdy potrzeba więcej (sex), za dużo gdy mogłoby być mniej (kac). A już biorąc pod uwagę dzisiejsze czasy, to zmiksowało to wszystko kompletnie. Zupełnie nie liczy się z naszymi potrzebami. Zadziera nos w górę snobistycznie podchodząc do swojej roli . A my mówimy ch..j ci w brzoskwinie czasie – złamasie. Nie jesteś czasem konieczny. Wystarczy dłuższa chwila ( z nią łatwiej się dogadać ) by za moment powstało coś.
            Coś ?  No właśnie a pro po brzoskwiń. Nie wiemy jak u szanownej czytelniczki / ka, ale nam brzoskwinia ewidentnie kojarzy się z...damską pupą. O nie, zaraz posądzeni zostaniemy o seksizm, szowinizm bądź inne ladaco. Nieprawda. My wyrazić chcemy tylko uznanie do pięknej formy obłych kształtów, a za czym idzie, zadać kłam pewnym insynuacjom rodzącym się w wielu głowach reprezentantek płci pięknej. Że mniej to lepiej. Uwierzcie, obraz w telewizji przedstawiający, dość specyficzne zjawisko tzw. ruchomego wieszaka daleko odbiega od gustów wielu reprezentantów płci brzydszej (?). I zatem my, kierowani chęcią walki z powyższym zjawiskiem, z tymi wszystkimi „na diecie”, z dedykacją dla pupy proponujemy deserek.
             A skoro mowa o brzoskwiniach i czasie, to nie trudno się domyśleć, że ta para będzie głównymi składnikami dzisiejszego dania. A pal licho, rozpieśćmy się bardziej. I jeszcze truskawki, i czekolada.
A jakie proste i szybkie.
No dobra.

Żaluzja z ciasta francuskiego z brzoskwiniami + truskawki w białej i ciemnej czekoladzie z czarnym pieprzem (no dużej się nie dało )

Składniki :
1 gotowe ciasto francuskie
1 puszka brzoskwiń
kilka truskawek
1 jajko
1 tabliczka białej czekolady
1 tabliczka normalnej czekolady (dla niektórych normalna to mleczna – też dziwne )
cukier
cynamon
mąki trochę
pieprz w ziarnach

Przygotowanie:
Na początku truskaweczki.

      Kąpiel wodna dla ciemnej czekolady, wkładamy połowę truskawki i odkładamy w jakieś zimne    miejsce do zastygnięcia.

Po zastygnięciu. Kąpiel wodna dla białej czekolady i maczamy drugą połówkę truskaweczki i do zastygnięcia


20 minut i Finito

Podpowiedź – jak zostanie troszkę czekolady to wylejcie ją na papier do pieczenia. Jeden zygzak, drugi zygzak i, po zaschnięciu, powstaje dekoracja jak ta lala.
Kąpiel wodna : Pusty gar w gar z wodą i na gaz. Do pustego czekolada, mieszamy i mamy.

Żaluzja. 

    Ciasto francuskie obsypujemy delikatnie mąką i wałkujemy troszkę cieniej.
    Wycinamy dwa paski o szerokości ok 10-12 cm. Ten drugi + 1 cm.

    Na spodnim pasku wzdłuż posypujemy ścieżkę cynamonu i układamy połówki brzoskwiń
    Drugi składamy na pół i nacinamy od brzegów do 3/4 wysokości zgięcia


      Po rozłożeniu powinna powstać drabinka którą nakładamy na drugi pasek z brzoskwiniami
      Sklejamy ranty i smarujemy rozkłóconym jajkiem.


        Piekarnik 240-250 stopni, 20 min ( albo jak na opakowaniu )
        25 minut i Finito

        I tu nastąpiła tak zwana dupa - za mało rogrzany piekarnik ( chyba )  - ciasto nie zwiększyło diametralnie swej objętości ( z francuzem jak z jajkiem)- ale chrupkie jest,  wszystko spoko, ale troszke więcej go nie zaszkodziłoby. Innym razem.
        Dalej
        Troszkę bitej śmietany, mięta do dekoracji, pieprz na truskawki (świeżo zmielony)
        Efekt końcowy poniżej.


        Je..ny aparat. Życzymy smacznego.

Jest lipa, nie mamy dobrego aparatu. To znaczy takiego, co robiłby super piękne, wyraźne, wykadrowane zdjęcia potraw. Z pięknymi kolorami, tłami, zbliżeniami i innymi "ami". Jeszcze większa lipa jest z tym, że nawet gdybyśmy go mieli, nie potrafilibyśmy go obsługiwać. W następstwie tego, tysiąc zdjęć do przygotowania jednej potrawy – niemożliwe. No i nie będzie instrukcji obierania marchewki, i nie będzie jak wygląda czosnek albo endywia ( to akurat mogło by być). No jakieś tam zdjęcia się pojawią, no ale w porównaniu do innych kulinarnych blogów lubujących sie w rozciąganiu treści fotografią do maksimu – będzie wiocha. Zatem drogi czytelniku zostaniesz zmuszony uruchomić swoja wyobraźnię. Ale my wierzymy w ciebie.

czwartek, 14 lutego 2013

Na dzień dobry....do widzenia nie będzie


Czas na start, powitanie i parę zdań o...
            Jeden starszy, drugi młodszy. Jeden mąż i ojciec, drugi, miejmy nadzieję, że wkrótce też w podobnej konfiguracji. Jeden ładniejszy, drugi brzydszy...albo na odwrót. Różne myśli, style życia, doby, dni, miesiące, ale wspólna pasja.....pieprzenie.
          No ale jak pieprzenie to i solenie, słodzenie, panierowanie, roztrzepywanie i cały inny szereg czynności skupiających się na jednym: Na wyniku. Oczywiście, w wyniku pozyskania tego wyniku, obaj dżentelmeni są w stanie uzyskać mnóstwo korzyści. Od połechtania podniebienia, wypełnienia (jakże seksownego u każdego mężczyzny) brzucha, po subtelne wzmożenie korelacji z płcią przeciwną a za czym idzie, no ale tu nie o tym...
Bo tu, panowie raczej skupią się jak powyżej przedstawiony wynik uzyskać. A że charaktery różne, a że metod krocie, a że świat się kręci nieubłaganie w kółko z czasem w spółce i życie rwie włos z głowy (jeden łysy, drugi prawie ) to i wynikowa zmienna, bo przesączona tym co wokół.
Bo smak to nie tylko składniki ze sklepu spożywczego, smak to wszystko to co się dookoła ciebie dzieje, mając mniejszy bądź większy wpływ na twą rzeczywistość. A ona czasem słodka, czasem słona.     
         Wiesz o czym mowa. Zrób dobre risotto, gdy jesteś wk......ny, że zima znów zaskoczyła drogowców w twoim mieście, nie ma możliwości. Z drugiej strony twój sorbet malinowy po udanym pinga-pinga z sąsiadką nigdy nie był tak idealny.
           Wiesz o czym mowa, zatem zaczynajmy.
Dzień dobry jestem Damian . Dzień dobry jestem Bartek.
Lubimy gotować. Obserwować siebie, obserwować innych i kraść wasz smak.